Jak już coś robić, to z pasją. Rozmowa z Katarzyną Zmysłowską

Kasia Zmysłowska z Kłody jest młodą i ambitną osobą. Z wykształcenia i z zawodu jest polonistką, której wymarzonym celem jest zaszczepienie w uczniach pasji do literatury. Nie ogranicza się jednak do pracy w szkole. Potrafi zainspirować oraz konsekwentnie realizuje swoje szanse. To dzięki niej portal rydzyna24.pl ruszył z kopyta i nie zrezygnowałem z pomysłu kontynuowania pracy nad gazetą. Ze względu na to, że dużo się wokół niej dzieje, postanowiłem zaproponować jej wywiad.

Redaktor (R): Cześć, czy chciałabyś opowiedzieć naszym czytelnikom o sobie?

K. Zmysłowska (KZ): Jasne, choć nie lubię mówić o sobie, a tym bardziej się wychwalać. Zdecydowanie bardziej lubię opisywać sukcesy innych niż własne. Niemniej jednak postaram się spróbować sprostać oczekiwaniom naszych czytelników.

R: Oprócz współpracy z portalem, jesteś nauczycielką. Jak godzisz te dwa zajęcia?

KZ: Z trudem (śmiech). A już całkiem poważnie mogę powiedzieć, że im więcej na głowie, tym łatwiej to ogarnąć. Kiedyś, gdy jeszcze nie byłam mamą, byłam zdecydowanie mniej zorganizowana niż teraz. Im więcej rzeczy do zrobienia, tym łatwiej jest się spiąć i odhaczać po kolei konkretne punkty. Gdy człowiek się rozleniwi, zaczyna odpuszczać, a tego bardzo nie lubię. Dlatego lubię działać na pełnych obrotach. Choć sprawdza się to jedynie wtedy, gdy działam z pasją. By coś robić, muszę to czuć.

R: A propo’s pasji. Niektórzy z naszych mieszkańców, wiedzą też, że piszesz poezje. Skąd czerpiesz inspiracje?

KZ: Prościej byłoby zapytać, skąd nie czerpię inspiracji. Wszystko może podziałać stymulująco. Deszcz, słońce, czy nawet przechodnie za oknem. Wystarczy impuls i można zacząć tworzyć. Wbrew pozorom jednak napisanie dobrego wiersza, mimo że to jest krótka forma, może trwać dłużej niż stworzenie przeciętnego opowiadania. Często skreślam, zamieniam słowa. Czasem tylko po to, by ostatecznie powrócić do pierwotnej wersji. Tej, która wypłynęła z serca.

R: Masz na swoim koncie kilka antologii z wierszami. Może opowiesz coś o tym.

KZ: Zawsze chciałam wydać swoją książkę. Nie chciałam jednak zajmować się self-publishingiem, bo póki co nie mam na to odpowiednich środków. Pomysł, by moje utwory stały się częścią antologii, pojawił się, gdy zaczęłam tworzyć na fejsbukowych stronach z poezją. Dzięki działalności w grupie Peronu Literackiego, czy Klubu Poetów Niepokornych mogłam nie tylko skonfrontować swoje utwory z opinią publiczną, ale również uzyskałam szansę ich wydania. Wychodzę z założenia, że z takich możliwości warto korzystać, więc postanowiłam spróbować. Po pierwszym projekcie pojawił się kolejny i tak mam już na swoim koncie pięć antologii i dwa zeszyty literackie z moim udziałem. W międzyczasie udało mi się też zajmować wysokie miejsca lub wyróżnienia w konkursach lub warsztatach literackich. To dla mnie cenne doświadczenia, które nie tylko motywują do dalszego działania, ale i pozwalają spróbować czegoś nowego. Zmierzyć się z innymi formami lub z ciekawym tematem.

R: Z tego, co wiem, udzielasz się w stowarzyszeniu kulturalnym.

KZ: Od 2017 roku jestem w LSTK (Leszczyńskie Stowarzyszenie Twórców Kultury – dop. red.). Kontakt z lokalnymi twórcami dużo mi daje, a przede wszystkim stanowi nieustanną inspirację i pozwala na rozwój. Ponadto mogę realizować swoje pomysły, co daje mi niesamowitą satysfakcję.

R: Opowiesz o jakimś swoim działaniu z tego zakresu?

KZ: Ostatnio, we wrześniu br. uczestniczyliśmy w Aktywnym Obywatelskim Lesznie. Oprócz naszego stowarzyszenia pojawiło się mnóstwo innych wystawców, dzięki czemu cała impreza była niezwykle kolorowa i przyciągająca uwagę społeczności. Oprócz udziału w imprezie ogólnej przygotowaliśmy Drzwi Otwarte. Ich przebieg był podzielony na dwie części: wernisaż Raula Boncuta, bardzo utalentowanego malarza oraz wieczór muzyczno – poetycki. Wszyscy chętni mogli posłuchać muzyki oraz zaczerpnąć twórczości członków stowarzyszenia. Ponadto jesteśmy otwarci na nowe pomysły i nowe osoby oraz chętnie podejmiemy się współpracy z chętnymi, którzy udzielają się twórczo w różnym zakresie.

R: Widziałem też, że kandydujesz na radną.

KZ: Owszem, zgodziłam się kandydować na radną okręgu numer 13. Zawsze chciałam robić coś dobrego dla Kłody, a przy okazji zadbać, by działo się tu trochę więcej niż do tej pory. Dobrze byłoby nie tylko zadbać o stan drogi, ale też zaktywizować mieszkańców. Oczywiście, nie od razu Kraków zbudowano i trzeba myśleć realnie, ale… jeśli chce się coś zmienić, warto zacząć od własnego podwórka. Gdy usłyszałam propozycję, by spróbować swoich sił w wyborach, początkowo byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się, że

R: Jaką byłabyś radną, gdyby udało Ci się wygrać?

KZ: Przede wszystkim otwartą na mieszkańców. Trzeba pamiętać, że to służba społeczna, dlatego ważna jest współpraca przede wszystkim z tzw. ludźmi z sąsiedztwa. Dzięki rozmowom z ludźmi, znajomości ich problemów oraz wiedzy, jaką mają wizję, łatwiej jest coś zdziałać. Chciałabym realizować wyznaczone cele i nie poddawać się, gdy coś nie wyjdzie, a zamiast tego szukać sposobu.

R: Życzę powodzenia, by Ci się udało. Powróćmy jednak do tytułowej pasji. Czy masz jeszcze jakieś hobby oprócz wspomnianej poezji?

KZ: Lubię czytać książki i opowiadania, dla rozrywki chętnie sięgam po kryminały i powieści psychologiczne (nie mylić z poradnikami). Jestem kibicem Lecha Poznań i gdy mogę, wyjeżdżam do naszego miasta wojewódzkiego, by wspierać piłkarzy. Ponadto lubię podróżować. Ostatnio mam mniej możliwości, by realizować akurat tę ostatnią pasję, ale wierzę, że jeszcze kiedyś uda mi się do niej powrócić.

R: Dziękuję za rozmowę.

KZ: Dziękuję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*