Nie zamykajmy serc – bezdomne zwierzęta nie dadzą rady same

Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili

Jezus Chrystus (Mt 25,40)

Wolnożyjące koty jesienią jeszcze sobie radzą. Jedzenie można znaleźć lub upolować, a na dworze nie jest na tyle zimno, by martwić się o przeżycie nocy. Zimą – zwłaszcza, gdy pojawia się mróz – konieczna pomoc człowieka. Bezdomna Stefania i jej dzieci miały szczęście, kiedy ich losem zainteresowała pani Anna z Rydzyny. Dzięki szybkiemu działaniu koty, przebywające głównie w okolicy rydzyńskiego przedszkola, mają szansę na życie w dużo lepszych warunkach.

Pani Ania nie jest nigdzie stowarzyszona, ale kontaktuje się z fundacjami, np. z Poznania i okolic Bydgoszczy. Wspólnie z mężem działają jako samodzielni karmiciele; część znajomych im pomaga. O akcji powiadomione zostały osoby odpowiadające za teren bytowania kotów – tzn. dyrektor przedszkola oraz pracownik Urzędu odpowiedzialny za opiekę nad zwierzętami bezdomnymi w gminie – opowiada. – Współpracuję z weterynarzem, panem Stefanem Sekulskim z przychodni Amicus w Rydzynie, który ma podpisaną umowę z gminą.

Koty są znane społeczności i pracownikom szkoły podstawowej oraz przedszkola. Niestety, nie wszyscy patrzą na nie przyjaznym okiem. Najgorszy czas dla zwierząt to dni wolne od szkoły. W weekendy i święta, gdy placówki są nieczynne, koty pozostawione są same sobie.

Stefania

„Umrzeć – tego nie robi się kotu” – te słowa Wisławy Szymborskiej można dopasować do losów najstarszej z całej gromadki, Stefanii. Zwierzę jest dobrze znane pracownikom przedszkola. PkotkaStefaniaani Ania poznała ją około miesiąca temu.

Stefania jest kilkunastoletnią kotką. Najprawdopodobniej to ona jest matką pozostałych kotków. Jej oczy są pełne ciepła i mądrości. Wskazują, że kotka swoje już przeżyła. Podobno kiedyś miała dom. Jej opiekunką była starsza pani i po jej śmierci, jakieś osiem lat temu, zwierzę zostało pozostawione same sobie. Mimo to kotka jest ufna wobec ludzi. „Na sam widok człowieka mruczy jak traktor Ursus” – podsumowuje ją pani  Ania.

Gdy trafiła na leczenie do dr Sekulskiego los się do niej uśmiechnął. Okazało się, że istnieje dla niej szansa na życie w całkiem innych warunkach niż dotychczas – lekarz postanowił ją zatrzymać jako kota gabinetowego.

badanieudrSekulskiego Zamiast bytowania na dworze i walki o przetrwanie, Stefania może liczyć na spokojny i ciepły kąt oraz wsparcie kochającego ją człowieka.

Czarnulka

Czarnulka – młodziutka kotka, ma niecały rok. Miała najwięcej szczęścia z całej gromadki. Urocza i zabawna – szybko znalazła właścicielkę, która postanowiła stworzyć jej nowy dom.

czarnydzikusek-znalazldomCzarnula przebywa już w nowym miejscu. Schronienie znalazła około dziesięć dni temu i obecnie aklimatyzuje się w nowych warunkach.

Mamy nadzieję, że nowa właścicielka wysterylizuje swoją podopieczną. Jest to konieczne, także ze względów zdrowotnych.

Luna

Duże oczy i łagodne spojrzenie – tak najkrócej można opisać Lunę. Kotka odpoczywa po zabiegu sterylizacji, któremu została poddana w sobotę. Skończyła już  dziewięć – dziesięć miesięcy. „Zakochałam się w niej” – wspomina pani Ania; i to na tyle, że postanowiła ją zatrzymać u siebie.kotkaLuna

Początkowo, podobnie jak Czarnula, była niezbyt ufna. Dość szybko jednak zrozumiała, że są ludzie, którzy ją mogą pokochać. Nie chodzi tylko o ciepły kąt i jedzenie, ale o miłość. Luna polubiła swoich opiekunów, daje się pogłaskać i coraz lepiej czuje się w ich towarzystwie.

Lunadochodzidosiebie

Bliźniaki

Tosia i Tobi to półtoraroczne bliźniaki, które wciąż jeszcze poszukują nowych właścicieli. Te dwa piękne koty, żyjąc na terenie przedszkola, zżyły się z ludźmi. Lubią dzieci, pragną kontaktu z człowiekiem. Nie uciekają od dotyku i pieszczot. Dobrze sprawdzą się w domu, w którym znajdują się dzieci.

TobiiTosia

Osoba, która by je przygarnęła, musi się jednak liczyć z tym, że koty powinny być niewychodzące. Są przyzwyczajone do wolności i, gdyby poczuły jej zew, mogłyby uciec. Tosia i Tobi potrzebują ciepła, regularnego trybu życia i świadomości, że dom to ich miejsce na Ziemi.

Właściciel powinien zapewnić im pomoc, posiłek i pieszczotę. To niewiele, a dla tych kociaków mogłoby oznaczać szansę na zupełnie nowe życie.

Bliźniaki są ze sobą bardzo zżyte, dlatego dobrze by było, gdyby trafiły do jednego domu. Mają różne charaktery. Tobi jest przyjaznym, pewnym siebie głodomorkiem. Tosia jest zdecydowanie bardziej nieśmiała. Najpierw przywita się i przytuli, dopiero później wykazuje zainteresowanie tym, co znajduje się w jej misce.

Lady

Koty, przebywające obok przedszkola, to nie pierwsze zwierzęta, które zdobyły serce pani Ani. Już ponad temu (w listopadzie 2015 roku – dop. red.) do jej domostwa trafiła młoda kotka. Zwierzątko przyszło za jej synem, gdy ten wracał ze szkolnej zabawy andrzejkowej.

małaLady

Chłopiec, który zauważył obecność kotka, natychmiast powiedział o tym mamie. Pani Ania wyszła przed dom, ale kocię w tym czasie już grzało się w pokoju. Początkowo rodzina szukała właściciela. Zamieścili ogłoszenie na fb, pytali znajomych w okolicy – niestety bezskutecznie.

Ostatecznie, koteczka, którą nazwali Lady, została z nimi. W marcu 2016 roku została wysterylizowana. Imię idealnie dopasowało się do charakteru jej nosicielki. Lady, jak na prawdziwą damę przystało, jest dostojna. Nieco wybredna, jeśli chodzi o jedzenie. Pani Ania chętnie o niej opowiada:
– Bardzo lubi dzieci i męża, ale mnie obrała za matkę. Dlatego tylko do mnie przychodzi na kolana, pomruczeć, pomiziać się i udeptywać jak kociątko – zdradza opiekunka. – Uwielbia zabawy z moją córką. Biega za wędką i chce, by jej rzucać piłeczkę. Wówczas goni ją jak ofiarę.

Lady jest jednak domatorką. Większość dnia spędza, śpi na drapaku, parapecie lub w kuchni przy kaloryferze.

Ladyteraz

Dzieci pani Ani chętnie włączają się w opiekę. – Wiedzą, czego nie wolno robić przy kocie (straszyć, ciągnąć za ogon, głaskać pod włos, nagle wybudzać, czy chwytać za łapki. Potrafią też zachować spokój i ciszę podczas rekonwalescencji najpierw Lady, a dziś Luny. Obydwoje nigdy nie uderzyli kota, bawią się z nim, dzięki czemu zwierzę jest zadowolone, nie niszczy sprzętów i nie atakuje – nawet w zabawie. Dzieci wiedzą też, że ewentualne zadrapania w zabawie należy natychmiast zdezynfekować. Same zgłaszają konieczność przycięcia pazurków, nie karmią kota niczym, co mogłoby mu zaszkodzić – nawet, jeśli to mięso, ale przyrządzone dla ludzi – chwali swoich podopiecznych mieszkanka Rydzyny.

Jak możemy pomóc bezdomnym zwierzętom?

Koty, które znalazły schronienie przy rydzyńskim przedszkolu, miały dużo szczęścia. To jednak z pewnością nie wszystkie wolnobytujące zwierzęta, przebywające w naszej gminie. Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę” (Ustawa o Ochronie Zwierząt, art.1.1), dlatego też możemy zastanowić się, w jaki sposób pomóc zwierzętom?

Jedną z propozycji jest zbudowanie domku, w którym zwierzątka mogłyby spędzić chłodne wieczory oraz ogrzać się zimą. Instrukcję, jak zrobić tego typu domek, można znaleźć TUTAJ.

domekdlakotków

Domek, który znajduje się na powyższym zdjęciu, został przygotowany przez męża p. Ani.

Wracając jednak do Tobiego i Tosi – zachęcamy do podjęcia decyzji o adopcji kotków. Są oswojone, lubią ludzi i bardzo potrzebują ciepła. Zwłaszcza tego w metaforycznym znaczeniu.

Tosia Tobi

Dlaczego warto zaopiekować się kotem?

Jeśli zbyt ci samotność dokuczy,
a twe serce w rozterkach się miota,
to znajdź coś, co ci miłość wymruczy
weź k o t a.
F. J. Klimek

Dla tych, którzy chcieliby zaopiekować się kotami, ale z jakichś względów się wahają, pani Ania przygotowała kilka argumentów.

1. Nie trzeba wychodzić z kotem za potrzebą

Kot załatwia się do kuwety, dlatego należy zainwestować w kuwetę i żwirek. Plusem, zwłaszcza w taką pogodę jak teraz, jest to, że nie trzeba wyprowadzać go na dwór za potrzebą. :)

2. Uśmiech i dobre samopoczucie gwarantowane

Obecność zwierzęcia w domu dobrze wpływa na nastrój i zdrowie psychiczne. Radosne zabawy i polowanie na sztuczną myszkę wywołują na twarzy uśmiech. Kot zapewnia stałą rozrywkę.

3. Idealny wybór na przyjaciela

Zwierzę to nie zabawka, zwłaszcza dla dzieci. Może jednak stać się jego najlepszym przyjacielem. Psy – są bardziej wylewne, ale i koty nawiązują z człowiekiem długotrwałe relacje. Warto jednak pamiętać, że koty są inteligentne i często są indywidualistami.

4. Kocie choroby nie przechodzą na człowieka

Do zarażenia toksoplazmozą dochodzi niezwykle rzadko. Jeśli człowiek dba o higienę, swoją i zwierzęcia, i zwierzę nie jest nosicielem choroby – nie ma się czego obawiać. 🙂

5. Kot – dba o serce, które go kocha

Obecność kota w domu zmniejsza ryzyko zawału i udaru aż o 20 procent. Uczeni z Edynburga uważają, że obecność zwierzęcia zapobiega chorobom układu krążenia i… wydłuża życia o nawet cztery/pięć lat. 🙂

Po części ma to związek z kocim mruczeniem – uczeni dowiedli, że drgania akustyczne o konkretnej częstotliwości pomagają obniżyć wysokie ciśnienie krwi, a także usprawniają krążenie krwi w mózgu, korzystnie wpływają na układ nerwowy, stabilizują rytm serca.

6. Obecność kota dobrze wpływa na zdrowie

Natura i zachowanie tych zwierzaków w dużej mierze opierają się na koncepcji mindfulness, co tłumaczy się jako “uważność”, “pełnię obecności” albo “uważną obecność”. Kot się nie śpieszy. Jest cierpliwy, uważny, skoncentrowany na konkretnej chwili. Znajduje czas i na odpoczynek, i na zabawę. Nie je w pośpiechu. To wszystko może być dla ciebie cenną lekcją, zwłaszcza jeśli żyjesz szybko, jesteś zabiegana i na wszystko brakuje ci czasu.

Ponadto może pomóc w przypadku niektórych schorzeń i niedomagań. Od dziesięcioleci znana jest zdolność kotów do “wyciągania” bólu – zwierzak potrafi intuicyjnie wyczuć bolące miejsce; kładzie się w jego pobliżu, co wpływa na uśmierzenie bólu. Ma to związek z jonami ujemnymi, które znajdują się w kociej sierści (bolesne miejsca są najonizowane dodatnio, po zetknięciu z jonami ujemnymi dochodzi więc do ich zneutralizowania). Przebywanie w towarzystwie kota obniża również poziom cholesterolu, pomaga uporać się z bezsennością, jest korzystne w przypadku wzdęć, grypy czy wrzodów żołądka.

Jeśli wzruszył cię los Tobiego i Tosi, i mógłbyś je przygarnąć, możesz skontaktować się z p. Anią pod numerem telefonu  : 781 782 318

(kz)
Foto: własne pani Ani


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*