Poezja w czasach “fejskultury” – jedna z pasji naszej redaktorki

Kasia Zmysłowska, nasza redakcyjna koleżanka, może pochwalić się swoimi publikacjami w dwóch antologiach: “Peron literacki. T. 1” oraz “W deszczu słów”. W przygotowaniu jest kolejna, “Peron literacki. T. 2”, którą planujemy objąć patronatem medialnym.

Kasia nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, kiedy zaczęła się jej przygoda z pisaniem. Być może już w podstawówce, gdy zachęcona przez swoją polonistkę, zaczęła tworzyć opowiadania i wiersze. Z perspektywy czasu uważa je za słabe. W liceum odkryła portale literackie i zaczęła się na nich udzielać w wolnych chwilach. Wtedy też udało jej się zająć kilka wyróżnień w konkursach literackich. Zajęła, m.in. pierwsze miejsce w konkursie na wiersz walentynkowy, organizowanym przez portal piszmy.pl.

fb_img_1478081071451

Kim jest czytelnik wierszy Kasi? Jak ona sama twierdzi to osoby wrażliwe, ale jednocześnie doceniające ironię w utworach literackich. Przyznaje, że zawsze jest miło, gdy ktoś przyznaje wyróżnienie, ale prawdziwego kopa i rozwój daje także konstruktywna krytyka. Dziewczyna rozumie jednak pewną trudność publikowania na portalach. “Tam wszyscy piszą, ale już mniej osób czyta utwory swoich kolegów”. Nie oznacza to jednak, że nie warto publikować swoich wierszy, czy tekstów prozatorskich. Kasia śmieje się, że dzięki takim portalom, jak “Peron literacki – wiersze słowem i życiem pisane”, “Klub Poetów Niepokornych”, czy “Kształty słów” została zauważona i otrzymała szansę publikacji części swoich utworów. Cieszy się, że znalazła się w gronie innych, dobych twórców i poznała wielu ciekawych ludzi. 🙂

Pisanie to jeden ze sposobów wyrażenia samego siebie. “Dlatego właśnie nie umiem nie pisać” – przyznaje Kasia ze śmiechem. Dodaje, że nie lubi mówić o sobie samej i woli, gdy robią to inni. A inni, czyli “koledzy po piórze” uważają, że jest “prawdziwa”, bo chociaż nie zawsze jest podmiotem lirycznym w swoich utworach, emocje zawsze są prawdziwe.

fb_img_1478081064997

– Chcę podziękować kilku osobom – dodaje na sam koniec Kasia. – Darkowi, znanemu jako Dave Ventor, Basi Wesołowskiej oraz Krystynie Wajdzie.  Przede wszystkim dzięki tym osobom, ich pomysłom i zaangażowaniu powstały te dwie pozycje książkowe. Poza tym dziękuję Damianowi, mojemu mężowi, który powiedział kiedyś słowa: “nie ma rzeczy, których nie umiesz. Są tylko takie, których nigdy nie próbowałaś”. To stało się moim mottem.

fb_img_1478081061756

Źrodło: własne

Jedna myśl nt. „Poezja w czasach “fejskultury” – jedna z pasji naszej redaktorki”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

*