W noc świętego Andrzeja…

Noc z 29 na 30 listopada, zwana andrzejkami wrosła już w tradycję polskich obrzędów. To właśnie w ten wieczór, przed laty, spotykały się panny, chcące poznać swoją przyszłość i imię kandydata do zamążpójścia. Teraz, to dobra okazja do spotkania z przyjaciółmi, dobrej zabawy oraz… powróżenia sobie.
Nikt, co prawda, nie każe traktować wróżb poważnie. Zamiast tego można poznać kilka faktów, związanych z andrzejkami.
Dla kogo andrzejki?
Kiedyś i to było określone. Podczas wróżb spotykały się najczęściej kobiety młode i niezamężne. Najczęściej było ich dwanaście i, wśród tej grupy, ustalało się (oczywiście za pomocą wróżb), która pierwsza wyjdzie za mąż.
Dla mężczyzn analogiczną imprezą były katarzynki, obchodzone w noc z 24 na 25 listopada. Wtedy to kawalerowie dążyli do poznania swoich przyszłych matrymonialnych losów.
Wróżby kiedyś i dziś
Najpopularniejsze wróżby kiedyś to, np.:
stawanie w kręgu z kawałkiem placka (Po co? Panna, której placek jako pierwszy zostanie zjedzony przez psa, miała największe szanse na zamążpójście);
losowanie przedmiotów (listek = staropanieństwo, czepek = szybkie małżeństwo);
ustawianie butów (który pierwszy przekroczy próg domu, tego właścicielka jako pierwsza wyjdzie za mąż);
ucinanie gałązki wiśni lub czereśni (jeśli zakwitnie, jej właścicielka może cieszyć się szczęściem w miłości).
Dziś najczęściej wróży się woskiem i ustawia buty; i właśnie z tym kojarzą się andrzejki. Można też losować karteczki, czy przebijać szpilką kartkę, na której znajdują się imiona potencjalnych kandydatów. Co ciekawe, współcześnie nie ma rozgraniczenia na kobiety i mężczyzn.
Bawić mogą się wszyscy razem. Można to zaobserwować podczas szkolnych zabaw andrzejkowych, bo te dla dorosłych zazwyczaj są po to, by móc sobie potańczyć.
Wróżby najczęściej „uprawiane” są w domowym zaciszu. (kz)
Źródło: Cz. Witkowski, Doroczne polskie obrzędy i zwyczaje ludowe, wyd. Muzeum Etnograficzne w Krakowie, 1965 Kraków.
foto: akademiaprzedszkolaka.info.pl